O tłuszczach

Odnośnie mojego postu o brokułach z patelni, pomyślałam sobie, że warto napisać parę słów o tłuszczach. Tłuszcz bardzo dobra rzecz, tylko trzeba wiedzieć jaki, do czego i jak. Pamiętajmy, że na tak gorącą temperaturę jaka jest na rozgrzanej patelni nie nadają się żadne oleje tłoczone na zimno. Jestem ich wielką fanką, zwłaszcza wszelkich olejów z orzechów, oleju krokoszowego i lnianego – dla ich smaku, oraz oleju z ostropestu – ten akurat nie jest może super pyszny, ale łyżeczka rano na czczo zwalnia mnie z wyrzutów sumienia na myśl o płynącym w stronę mojej biednej wątroby strumieniu małych grzeszków, np. kolacyjnym kieliszku wina, albo dwóch. Albo czterech. Anyway, dwa ostatnie oleje należą do tych, które trzeba przechowywać w lodówce, więc najlepiej spożywać je całkiem na zimno, żeby nie utraciły cennych właściwości. Olej z ostropestu traktuję po prostu jako suplement diety i aplikuję sobie i dzieciom z łyżeczki, ku wielkiej radości syna (który przy każdym posiłku żąda, aby mu dać „koleju na łyżeczkę”) i serii narzekań ze strony córki, która jednak jeszcze się słucha.  Olej lniany dodaję do sosów na zimno, np. do klasycznego vinaigrette, a czasem dolewam do zupy jak już jest na talerzu.

Inne oleje tłoczone na zimno mają wyższe temperatury dymienia, najwyższą chyba oliwa z oliwek, ale nawet ona nie nadaje się do smażenia – nie dość że zacznie się palić i narobi dymu, to jeszcze popsuje smak potrawy i zajdą w niej jakieś nieznane mi bliżej, ale z pewnością niekorzystne dla naszego zdrowia, reakcje chemiczne. Czyli pozostają nam oleje rafinowane i tłuszcze zwierzęce. Klasycznego Kujawskiego, który rzecz jasna obok pierwszego tłoczenia nawet nie leżał, proponuję zastąpić olejem kokosowym. Neutralny smak, przystępna cena, a po umyciu garów można sobie resztkę wsmarować w dłonie :-).

Moim faworytem pozostaje jednak masło sklarowane, którego smak kojarzy mi się z kuchnią mojej babci Ireny, i z którym każda potrawa jest pyszna.

Tłuszcze roślinne są yin, tłuszcze zwierzęce yang, co oznacza, że dla osób bladych, wątłych i marznących bardziej wskazane byłoby jednak sięganie po masło, zwłaszcza zimą, ale więcej na ten temat się nie będę wymądrzać, odsyłam do speców. Każdego, kto chce zacząć przygodę z pięcioma przemianami zachęcam do przeczytania tej książki. Jest rzeczowo, ciekawie i, przede wszystkim, bez nachalnego dydaktyzmu cechującego wiele poradników.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s