Sałatka jesienna

Dziś na szybko, bo młody nadal rzęzi i sprawnie nadużywa swojego statusu chorego wmanewrowując mnie w zabawy, więc jednym okiem ogarniam samochodziki, bo to jedyna zabawa, jaka interesuje mojego syna, a polega ona na tym, że trzeba nimi jeździć i wszelkie próby odstąpienia od tego założenia lub nie daj Boże improwizacji są frowned upon, a drugim okiem próbuję przeczytać chociaż kilka stron z najnowszej książki  Marian Keyes, mojej najukochańszej pisarki,  która to książka została mi przywieziona z Londynu W PIĄTEK  i na którą czekałam niemal w oknie po to jedynie by być od niej co chwila odrywaną.  Dobrze że mądra Natura wymyśliła noce.

Sałatka jesienna.

Mieszanka sezonowych warzyw, tak dobranych, żeby było smacznie, a przy okazji kolorowo i terapeutycznie w razie początków jesiennego doła.

Składniki:

Kilka małych i cienkich żółtych cukinii (ziemia)

Kilka ogórków kiszonych (drzewo)

Pęczek rzodkiewek (metal)

Garść oliwek zielonych i garść czarnych (woda)

Mała czerwona cebula (metal)

Duży ząbek czosnku (metal)

Świeży koperek – ile lubimy (metal lub drzewo – kwestia sporna 🙂 )

Pół łyżeczki mielonego kminu rzymskiego  (metal)

Oliwa z oliwek lub inny olej tłoczony na zimno (ziemia)

Musztarda (gorczyca – metal, ocet – drzewo)

Balsamico (drzewo)

Ewentualnie sól i pieprz

Jesień i zima to niezbyt fortunny okres dla surówek. Kuchnia pięciu przemian zakłada używanie sezonowych składników, a tych będzie coraz mniej, aż w końcu zostaną nam same marchewki, cebule i buraki. No i kiszonki. Ale zanim do tego dojdzie cieszmy się rzodkiewkami i cukiniami.

Umyte rzodkiewki, ogórki, cukinie i oliwki kroimy na plasterki. Cebulę drobno siekamy. Wszystko oprócz cukinii wrzucamy do miski. Cukinię, która jest termicznie chłodna, poddusimy trochę w oliwie i kminie rzymskim, to ją ociepli, no i zmiękczy :-). Kmin rzymski to moje wielkie odkrycie, wstyd się przyznać, ale do niedawna nie miałam pojęcia o istnieniu tej przyprawy, co oczywiście oznacza, że teraz dodaję ją praktycznie do wszystkiego.

Cukinia: do garnka wlewamy dwie łyżki oliwy z oliwek i dodajemy kmin rzymski zmielony w młynku do kawy . Mieszamy chwilę na małym ogniu i dorzucamy plasterki cukinii. Dusimy co jakiś czas mieszając  15 minut.

W tym czasie przygotowujemy sos z oliwy lub innego oleju, musztardy (uwaga! musztardę kupujemy w sklepie eko – jest niewiele droższa od marketowej, a nie ma w niej tych wszystkich syfów i to naprawdę czuć w smaku) i octu balsamico  (pyszne balsamico mają w Mielżyńskim, oczywiście w kosmicznych cenach, dobre są też w Piccola Italia) w proporcji na 2 części oliwy po jednej octu i musztardy, dodajemy tymianek, drobno posiekany koperek i rozgnieciony czosnek. Wszystko mieszamy aż uzyska konsystencję emulsji – od razu przypomniała mi się moja pani od chemii w liceum, a już myślałam, że ją wyparłam.

Cukinię z garnka przekładamy na talerz, a jak ostygnie mieszamy z resztą plasterków w misce i z sosem, i ewentualnie doprawiamy solą i/lub pieprzem, ale to naprawdę zbędne. Można dodać kilka posiekanych orzechów laskowych i włoskich. Jednym z najpiękniejszych darów września, oprócz oczywiście szkoły (dar szczególnie doceniany przez te z matek, które akurat mają w domu nastoletnie dziesięciolatki) i wrzosu na balkonie, są orzechy włoskie – takie jak jeszcze schodzi z nich skórka, mniam – i nadużywajmy ich bez pardonu!

Sałatkę proponuję podać z jakąś grubą kaszą (pęczak, orkisz, ryż, owies) lub z grubą pajdą razowca z masłem.

Enjoy!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s