Indyk pieczony w kurkumie i chili z nadzieniem z suszonych owoców

Składniki:

Duża pierś z indyka

Czubata łyżka kurkumy

Łyżeczka chili (jak ktoś chce ostrzej można oczywiście więcej)

Pieprz, ile kto lubi

Pół szklanki sosu sojowego, mój ulubiony to Kikkoman

Płynny olej kokosowy

Dowolne suszone owoce. Ja wzięłam śliwki, morele i żurawinę.

Indyka myjemy i robimy w nim w różnych miejscach dużo dziurek długim i cienkim nożem. Do dziurek wkładamy owoce suszone. W dużej misce (najlepiej szklanej, plastik może zafarbować od kurkumy) mieszamy olej, sos sojowy, kurkumę, chili i pieprz, po czym wkładamy indyka i pokrywamy go równomiernie marynatą. Zostawiamy na 2 godziny, może być nawet na całą noc. Po tym czasie indyka wkładamy do rękawa do pieczenia, razem z marynatą, zawijamy bardzo szczelnie i wkładamy do piekarnika nagrzanego na maxa. Po piętnastu minutach zmniejszamy temperaturę do 180 stopni i pieczemy jeszcze przynajmniej godzinę, może być trochę więcej jeżeli kawałek jest rzeczywiście duży.

Po wyjęciu kroimy na kawałki i TADAAAM!

Można podać  z pesto z rukoli i z sałatą z gruszkami i burakami duszonymi w cynamonie i balsamico.

Siadamy sobie wygodnie w przyjemnym towarzystwie i cieszymy się pysznym żarciem. Bierzemy głęboki wdech i zapominamy o tym, że drzwi naszej pięknej retro lodówki wiszą na jednym zawiasie po tym jak drugi urwał się jak ją otwieraliśmy żeby wyjąć indyka. I nie zastanawiamy się, jak to wyjaśnić panu, który przyjdzie we wtorek ją oglądać w ramach gwarancji i jak do tego cholernego wtorku w ogóle z nią dożyjemy. A już zwłaszcza nie wściekamy się na naszego pecha lodówkowego, którego wcześniej tylko podejrzewaliśmy, że go mamy, po tym jak nasza poprzednia lodówka wyzionęła ducha w najgorętszy dzień wakacji, kiedy proces rozkładu żarcia zachodził między wyjęciem go z lodówki a postawieniem na blacie, a dwa dni potem dołączyła do niej zamrażarka , kładąc tym samym kres naszym planom przyadaptowania jej na lodówkę ( bardzo się zresztą sprawdzała, pod warunkiem, że się nie zapomniało prowiantu wyjąć na czas) – a który teraz stał się oczywisty.  Nic z tych rzeczy. Jesteśmy zen i cieszymy się, że nie zawalił się dzisiaj pod nami chodnik na Szkolnej. A przecież mógł.

Advertisements

2 thoughts on “Indyk pieczony w kurkumie i chili z nadzieniem z suszonych owoców

  1. Mamita na tych kropkach dostaje oczoplasu zeby te malutkie literki rozowe przeczytac.Please zrob je ciemniejsze!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s