Roladki wigilijne

Zakwas przelany do słoika czeka cierpliwie w lodówce na metamorfozę w barszczyk, czas zająć się sprawą towarzystwa. Zamiast banalnych pierogów czy uszek, proponuję coś dla wielbicieli słodko-ostrych smaków.

Składniki na około 30 roladek

Gotowe roladki

Farsz

2 szklanki  suszonych podgrzybków lub/i prawdziwków

1 szklanka suszonych śliwek

4 duże czerwone cebule

6-7-centymetrowy kawałek imbiru

5 (lub więcej jak ktoś lubi) ząbków czosnku

Chili

Pieprz

Sól

Grzyby zalewamy gorąca wodą. Zostawiamy na godzinę, po czym odlewamy wodę i wypłukane grzyby wrzucamy na patelnię na rozpuszczone masło klarowane. Dusimy pod przykryciem na małym ogniu około godziny, po czym odkładamy z całości 2-3 łyżki do miseczki.

Grzyby

W tym czasie myjemy śliwki i kroimy na paski. Obraną cebulę kroimy na piórka, a czosnek na plasterki. W garnku lub na patelni podgrzewamy lekko kilka łyżek oliwy i wrzucamy najpierw cebulę i czosnek, mieszamy, i po chwili dorzucamy śliwki i grzyby z drugiej patelni (oprócz tego, co w miseczce – na razie czeka) Mieszamy. Imbir obieramy i ścieramy na małych oczkach na talerzyk, a następnie to starte wyciskamy przez gazę do pozostałych składników.

Duszone skladniki

Doprawiamy ile lubimy chili, pieprzem i solą i dusimy do czasu, aż śliwki zaczną się rozpadać. Wtedy całość miksujemy blenderem na w miarę jednolitą –ale nie całkiem –masę.

Farsz

Ma wyjść konsystencja dżemu, więc ewentualny nadmiar płynu wlewamy przed miksowaniem do szklanki. Nie wyrzucamy, przyda się do naleśników.

Naleśniki

Niestety nie jestem mistrzynią proporcji ciasta naleśnikowego, ewidentnie nie odziedziczyłam tego akurat genu po babci Irence. Z grubsza trzymam się zasady dwa jajka – dwie szklanki mąki – dwie szklanki mleka/wody, a potem dolewam i dosypuję aż jest w miarę. I różnie to bywa. Hopefully jesteście lepsi w te klocki.

W każdym razie potrzebujemy mąkę, jajka, wodę gazowaną i masło klarowane.

Woda gazowana zamiast mleka, będzie zdrowiej, a różnicy nie zrobi żadnej. Mąka może być orkiszowa. Dolewamy też ten nadmiar płynu z masy grzybowo-śliwkowo-cebulowej, jeśli był, i dorzucamy te odłożone grzyby z miseczki. Miksujemy wszystko razem i smażymy naleśniki na dużej ilości masła klarowanego.

Gotowe jeszcze ciepłe naleśniki smarujemy grubo masą, rolujemy, odkrajamy brzydkie końcówki i kroimy na kilkucentymetrowe kawałki. Z jednego naleśnika wychodzą 4 roladki. Pyszne na zimno i na ciepło.Roladki

Ten farsz świetnie się również sprawdza w roladkach mięsnych – chociaż może niekoniecznie na wigilię 🙂

Barszczyk świąteczny part 1 – zakwas

Wstyd się przyznać, ale nigdy nie robiłam zakwasu. Najbliższa moja interakcja z takowym była w zeszłym roku, kiedy Łukasz na Wielkanoc zrobił żurek na własnoręcznie wyhodowanym zakwasie, przeprowadziwszy najpierw milion  telekonferencji tematycznych ze swoją obeznaną w temacie mamą (była to bodaj pierwsza rzecz, jaką ugotował samodzielnie od czasów studenckich, kiedy to zalewał Gorące Kubki wrzątkiem). Mój udział w Wielkanocnej przygodzie szybko się jednak skończył: po jednym wglądzie do szafki w łazience, gdzie dojrzewał zakwas z racji panujących tam cieplarnianych warunków, odmówiłam jakiejkolwiek  dalszej z nim styczności. Ale trzeba kucharzowi oddać, że zupa była pyszna, i zajadał się nawet mój dziadek, który w kulinarnych eksperymentach jest, rzekłabym, ostrożny.

Zobaczymy, jak to będzie z tymi burakami, na razie jestem pełna zapału i oby tak dalej. Pobrałam naukę teoretyczną u teściowej, i czuję się kompetentna że hej. A jak już powstanie piękny zakwas, zrobimy pyszny barszczyk, a do niego roladki z farszem grzybowo-cebulowo-suszonośliwkowym i będziemy mięć pyszne świąteczne pięcioprzemianowe frykasy. Zresztą potrawy tradycyjne z reguły pięknie się wpisują w filozofię pięciu przemian – zauważcie, że wszystko, co jemy w okresie Bożego Narodzenia to żywność sezonowa, albo taka, która się w naturalny sposób dobrze przechowuje: sałatka warzywna, śledzie, wszechobecna cebulka, grzyby, barszcz, no i oczywiście kapusta kiszona na milion sposobów. A jak już to wszystko zniknie ze stołu, mamy jeszcze naturalną kurację perystaltyczną w postaci kompotu z suszu. Jedyne, na co mądra świąteczna tradycja nie ma równoważni, to wódeczka z Colą, która króluje na wielu stołach i której gros populacji zawdzięcza poświąteczny wieloorganowy kryzys zdrowotny, niesprawiedliwie zwalany na bigosik. Moja rada: zamiast wódy – pyszne naleweczki, może odrobina rozwagi z ilością, i będzie gites. Jeśli czytają to ci, co ich tata robi pyszną pigwówkę, niech wiedzą, że nie odmówię podarku świątecznego.

Zakwas z buraków

Składniki:   Składniki

4 buraki

3 ząbki czosnku

Kilka ziarenek ziela angielskiego

Listek laurowy

Kromka razowca na zakwasie

Woda mineralna lub przegotowana wystudzona

Buraki obieramy, kroimy na plastry, wrzucamy do wielkiego słoja albo kamionkowego naczynia.

Dorzucamy czosnek, przyprawy i chleb, zalewamy wodą tak żeby wszystko przykryła. Można docisnąć czymś ciężkim, na przykład miseczką. Przykrywamy folią, w folii robimy dziurki, i stawiamy przy kaloryferze. Nie tylko będzie pyszne, ale też od razu nadaje wnętrzu retro charakter. 😀Chlebek

Słój

Nie wiem jeszcze na jak długo, będę raportować.

—  UPDATE  —

17 grudnia

JEST! Jest zakwas! Kwaśny jak nie wiem. Duma! Niniejszym raportuję, iż należy przeznaczyć 5 dni.

Przelewamy przez sitko do słoika, słoik zakręcamy i wstawiamy do lodówki aż bedzie potrzebny.