Barszczyk świąteczny part 1 – zakwas

Wstyd się przyznać, ale nigdy nie robiłam zakwasu. Najbliższa moja interakcja z takowym była w zeszłym roku, kiedy Łukasz na Wielkanoc zrobił żurek na własnoręcznie wyhodowanym zakwasie, przeprowadziwszy najpierw milion  telekonferencji tematycznych ze swoją obeznaną w temacie mamą (była to bodaj pierwsza rzecz, jaką ugotował samodzielnie od czasów studenckich, kiedy to zalewał Gorące Kubki wrzątkiem). Mój udział w Wielkanocnej przygodzie szybko się jednak skończył: po jednym wglądzie do szafki w łazience, gdzie dojrzewał zakwas z racji panujących tam cieplarnianych warunków, odmówiłam jakiejkolwiek  dalszej z nim styczności. Ale trzeba kucharzowi oddać, że zupa była pyszna, i zajadał się nawet mój dziadek, który w kulinarnych eksperymentach jest, rzekłabym, ostrożny.

Zobaczymy, jak to będzie z tymi burakami, na razie jestem pełna zapału i oby tak dalej. Pobrałam naukę teoretyczną u teściowej, i czuję się kompetentna że hej. A jak już powstanie piękny zakwas, zrobimy pyszny barszczyk, a do niego roladki z farszem grzybowo-cebulowo-suszonośliwkowym i będziemy mięć pyszne świąteczne pięcioprzemianowe frykasy. Zresztą potrawy tradycyjne z reguły pięknie się wpisują w filozofię pięciu przemian – zauważcie, że wszystko, co jemy w okresie Bożego Narodzenia to żywność sezonowa, albo taka, która się w naturalny sposób dobrze przechowuje: sałatka warzywna, śledzie, wszechobecna cebulka, grzyby, barszcz, no i oczywiście kapusta kiszona na milion sposobów. A jak już to wszystko zniknie ze stołu, mamy jeszcze naturalną kurację perystaltyczną w postaci kompotu z suszu. Jedyne, na co mądra świąteczna tradycja nie ma równoważni, to wódeczka z Colą, która króluje na wielu stołach i której gros populacji zawdzięcza poświąteczny wieloorganowy kryzys zdrowotny, niesprawiedliwie zwalany na bigosik. Moja rada: zamiast wódy – pyszne naleweczki, może odrobina rozwagi z ilością, i będzie gites. Jeśli czytają to ci, co ich tata robi pyszną pigwówkę, niech wiedzą, że nie odmówię podarku świątecznego.

Zakwas z buraków

Składniki:   Składniki

4 buraki

3 ząbki czosnku

Kilka ziarenek ziela angielskiego

Listek laurowy

Kromka razowca na zakwasie

Woda mineralna lub przegotowana wystudzona

Buraki obieramy, kroimy na plastry, wrzucamy do wielkiego słoja albo kamionkowego naczynia.

Dorzucamy czosnek, przyprawy i chleb, zalewamy wodą tak żeby wszystko przykryła. Można docisnąć czymś ciężkim, na przykład miseczką. Przykrywamy folią, w folii robimy dziurki, i stawiamy przy kaloryferze. Nie tylko będzie pyszne, ale też od razu nadaje wnętrzu retro charakter. 😀Chlebek

Słój

Nie wiem jeszcze na jak długo, będę raportować.

—  UPDATE  —

17 grudnia

JEST! Jest zakwas! Kwaśny jak nie wiem. Duma! Niniejszym raportuję, iż należy przeznaczyć 5 dni.

Przelewamy przez sitko do słoika, słoik zakręcamy i wstawiamy do lodówki aż bedzie potrzebny.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s