Turbot z patelni z natką i lubczykiem + brokuły ze szpinakiem

To danie wpisuje się idealnie w tezę mojej babci Irenki, że jak z patelni to tylko z masłem, a w ogóle to inaczej niż z patelni nie jest smacznie.  Z reguły nie jestem tak radykalna, i kiedy się da staram się zamienić patelnię na piekarnik, jednak dla delikatnych białych ryb po prostu nie ma innej opcji niż smażenie na maśle. I już.

Składniki dla 2 osób:

Tuszka z turbota (może też być gładzica albo flądra) bez skórki

Jeśli nasza tuszka ma skórkę najpierw wrzucamy ją na kilka minut na gorącą parę, po czym luźną już skórkę zsuwamy delikatnie nożem, żeby nie naruszyć mięsa.

30 dkg szpinaku

Kilka różyczek brokuła

Garść liści natki pietruszki

Garść liści lubczyka

Masło klarowane

Kilka ząbków czosnku

Świeżo mielony pieprz

Sól

Turbota nacieramy świeżo zmielonym pieprzem i odrobiną soli (można sosem sojowym zamiast) i odkładamy na chwilę. Umyty i wysuszony szpinak kroimy na kilkucentymetrowe kawałki. Brokuła też kroimy na dość drobne kawałki. Czosnek kroimy na plasterki i połowę tychże wrzucamy na rozgrzane na patelni masło klarowane. Czekamy aż się przyrumieni i zacznie pachnieć jak u włoskiej mammy i dorzucamy szpinak i brokuła.  Mieszamy, solimy i pieprzymy do smaku i dusimy pod przykryciem 5 minut. W tym czasie drobno siekamy natkę i lubczyk. Przekładamy szpinak i brokuły na talerz i w czasie jak sobie stygnie na szybkości znowu rozgrzewamy na patelni masło klarowane nie skąpiąc go żeby na m się rybka nie przypaliła, wrzucamy na nie zioła i czosnek, mieszamy i kładziemy rybę bez skóry. DSC02345

Smażymy pod przykryciem na dość dużym ogniu jakieś trzy minuty (jak duża ryba to dłużej, naturellement), przerzucamy na drugą stronę, i znowu. Przekładamy na talerz ze szpinakiem i brokułem i mamy nie dość, że niebo w gębie, i że zdrowe, to jeszcze idealnie pięcioprzemianowe: ryba –woda: smak słony, masło – ziemia: smak słodki, lubczyk – metal: smak ostry,  natka – drzewo: smak kwaśny, i ogień na którym smażymy ,spinający całość; i to z lubczykiem, któremu od dawien dawna przypisuje się wszelakie cudowne właściwości, chociażby takie, że „wielkie i znamienite skutki czyni w małżeństwie, roztyrki i niezgody w nim równa”. (Tylko w tym celu trzeba go wykopać 1 paździenika o szóstej rano. Serio mówię.)

Do tego kieliszek przepysznego winka Buzet, które jest sto razy lepsze niż wszystkie, które kiedykolwiek miałam przyjemność pić w Mielżyńskim,  a pochodzi prosto z Carrefoura i stanowi moje osobiste odkrycie roku, i mamy idealne danie na lekką kolację w piękny majowy wieczór na tarasie. A jeśli mamy bliskoterminowe plany względem osoby, z którą ją spożywamy, np. chcemy roztyrki wszelkie wyrównać, możemy wrzucić więcej lubczyka 🙂 Turbot

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s